dodano: 2018-12-14 14:41:00
Śmiało. :)
Tu albo w nowym temacie - ja bardzo chętnie pogwarzę.
dodano: 2018-12-14 20:58:11
Cieszy mnie to i jestem bardzo chętna na pogwarki. Tylko nie dzisiaj! Czasu trochę dziś mi brak...

Nie bardzo jeszcze orientuję się jak to "ustrojstwo" działa. Np. jak otworzyć nowy temat. Ale powoli ogarnę. Będzie dobrze! 😀
dodano: 2018-12-17 13:45:00
Cześć! Zbieram się, by o duszy artystycznej zacząć, ale jakoś mi nie idzie. Chyba chwilowo nie ta faza. Może atmosfera przedświąteczna zbyt rozprasza. Marzę o dniu (ten niebawem nastąpi, już kuferki pakuję), kiedy zostawię za sobą zgiełk i pośpiech tłumiku. Nie tłumu, bo i mieścinka austriacka, do której los mnie niegdyś rzucił, niewielka. Skąd by tu tłum? 😉
Coraz częściej i na coraz dłużej uciekam do kraju, do mego refugium, bezludzia pod lasem. Powoli, powoli, a zjadę tam na dożywocie.
Ciekawą rzecz obserwuję. Na wsi, gdzie tyle cudów natury, tyle inspirujących wrażeń, wcale nie ciągnie mnie do pędzla. Wręcz odrzuca. Natomiast wiersze piszą mi się "na kolanie".
Może dlatego, że malowanie jest w moim odczuciu eksplozją radości i piękna, a tego tam, w naturze tyle dookoła, aż onieśmiela. Poezja zaś...ech, trucizną duszy o przedłużonym działaniu. Jak narkotyk.
Jest jeszcze muzyka... Ta truje wcale nie gorzej, niż poezja!
Kiedyś śpiewałam. Półzawodowo. Dla muzyki (albo raczej dla przyszłego męża, który mnie w nią po uszy wciągnął) zmieniłam życiowe plany i nie poszłam do ASP. Byłam też nauczycielką muzyki w szkole specjalnej (a tam muzyka o wiele ważniejsza, niż matematyka) oraz instruktorką grup muzycznych w domu kultury. To był wspaniały czas w moim życiu. Czułam się przez moment spełniona. Potem nastała Austria, ciemny czas dla duszy...sporo przespanych lat... aż dnia pewnego, przed wyjazdem na urlop do Chorwacji przyszedł na mnie taki błysk, kupiłam szkolne akwarele, papier... i to był drugi początek żywota. Nie tylko artystycznego, jak się wkrótce okazało.

Wilka zawsze las woła. Nie udomowisz, najwyżej w łańcuch zakujesz! Dusza artysty, to dzikie wilczysko... wyrywa się do wolności każdym oddechem.
A może bywają dusze artystyczne udomowione i w tym udomowieniu trwale szczęśliwe?
Jestem ciekawa...
dodano: 2018-12-24 21:12:34
Codzienne malowanie...?
Żeby tylko było to możliwe..., ale te - jak sobie na szybko podliczyłem, około 320 dni w roku, to całkiem dobry wynik... :D
Oczywiście to o tyle przesada, że czasem malowania dnia danego było na 2-3 godzinki, czasem na 5, a tak w 70% może, tyle, ile było mi trzeba...,
czyli między 7-8 a i więcej niż 12 / doba.
I tak był to najlepszy rok od paru.
Na pewno w rozpiętości eksperymentu nie, w tematyce ( choć i tu narzekać nie ma sensu ), ale w samym sposobie..., już dawno nie było tyle zabawy
z nowymi tech lub kompilacjami i improwizacją w niby, znanym zakresie. Ogólnie, dobry rok 2018. Już się szykuję na 2019. Bo w tym, z róznych względów, przede wszystkim zaległości poza-malarskich, spraw stowarzyszeniowych, oraz świąt, rodzinki i itp., wiele już nie pomaluję - i tak, wliczylem dni do sylwka do tych, w których nie maluję..., choć kto wie, może uszczknę co nie co czasu...

... aha, staram się malować przy świetle dziennym..., choć nie zawsze to możliwe, jednak, z tego względu, szczególnie lubię czas między kwietniem, a październikiem... ;)
dodano: 2018-12-28 19:21:40
Kurczę, gratulacje :)
No ja mam lampę udającą dzienne światło, malowanie przy stole jak znalazł na zimę - nad stołem ona wisi.

Najgorsze potem to sfotografowac to wszystko - ja się jeszcze nie zebrałam.......... :)
dodano: 2018-12-31 21:29:43
Fotografie, większości prac, mam, reszta jutro / pojutrze, bo jeszcze rodzinki w domu sporo i nie bardzo jest się ani jak ani kiedy za to zabrać,
bo focę na balkonie ( najlepsze, dzienne światełko ). A..., żarówkę z białym światłem mam, ot, mimo wszystko, to nie to samo, co rozproszone światło dnia...
dodano: 2019-01-08 23:32:26
Jakiś czas temu zrobiłem sobie lampę do malowania na taśmach LED, kolega "oświetleniowiec" podpowiedział co najważniejsze, czyli światło zimne, w okolicach 5000K i jakiś tam współczynnik RCI (pow. 95), no i ok. 2000 lumenów (chyba, bo już nie tak dokładnie nie pamiętam). Zrobiłem zakupy, poskładałem i ... Jedna listwa w poziomie o długości 120cm, druga taka sama w pionie. Światło sprawdza się w 100%, widzę barwy takimi jakie są. Jasno w pracowni, że czasem nie jestem pewien, czy to wciąż noc, czy może już dzień.