Dryfując wśród fal prześcieradła

Podziwiam bezkres pościeli

Z nieba kropla materiału spadła

Ginąc w prześcieradłowej topieli

 

Dobijam do kołdry brzegu

I wspinam się na szczyt góry

A w dali widząc biel Twej skóry

Zaczynam pędzić w szaleńczym biegu

 

Lecz nagle ziemia się zachwiała

Strącając mnie w prześcieradła toń

Gdyż to Ona się zaśmiała

Chwytając mnie w swą zbawczą dłoń

~ asd

2019-11-11 20:57:50

0.0
25 wyświetleń
Poranna odyseja
Poranne zmagania z rzeczywistością
Aktualnie brak komentarzy