Pasty - Nowa literatura?

2018-09-15 12:35:47

"No i ja się pytam człowieku dumny ty jesteś z siebie zdajesz sobie sprawę z tego co robisz?masz ty wogóle rozum i godnośc człowieka?" (pisownia oryg.) – tak zaczyna się jedna z najbardziej znanych past polskiego internetu. Po premierze filmu "Fanatyk" historyjki z sieci przeżywają swoje pięć minut sławy. Czy tak wygląda literatura XXI w., czy raczej pasty są jedynie czymś w rodzaju współczesnego folkloru?
obrazek

Pasta albo z czym to się je?

Początki past, jakie znamy, sięgają jeszcze końca poprzedniego stulecia. Wszystko za sprawą Larry’ego Tesslera. Ten inżynier komputerowy i naukowiec pracujący dla Yahoo, Amazona czy Apple, jest uznawany za pioniera opcji "kopiuj-wklej". To wygodne narzędzie do przeklejania wiadomości dalej jest jedną z najważniejszych i najbardziej intuicyjnych opcji, z jakiej można skorzystać podczas obsługi komputera. Przy okazji stała się również podwaliną do stworzenia past.

A konkretnie copypast. Ten termin pojawił się w okolicach 2006 roku. W polskim języku to dosłownie "kopiuj-wklejka". W zachodnim internecie były to po prostu językowe i tekstowe memy, które przeklejano na forach dyskusyjnych. Według serwisu Know Your Meme, copypasty nosiły nawet znamiona spamu – pojawiały się bowiem bez zgody odbiorcy i mogły doprowadzić do "zalania" dyskusji kolejnymi przeklejeniami.

W 2010 roku pojawiła się wariacja na temat copypasty, czyli greentext. Sporą popularność zyskał przede wszystkim na forach obrazkowych pokroju 4chana. Nazwa wzięła się od kodu, który zamieniał kolor tekstu ze standardowej czerni na zielony. Przedstawione historie były odpowiednio ubarwionymi anegdotami z życia anonimowych autorów i pisane od znaku ">". Charakterystyczny był ich lapidarny styl, ktory narzucał jak najkrótsze zdania.[...]
Trudno oceniać ich prawdziwość, bo publikujący posługiwali się zazwyczaj absurdalnym, surrealistycznym i czarnym humorem. Krótkie historie opowiadały o trudnym życiu anonimowych pisarzy, którzy zmagali się z łatką "przegrywów" i siedzących całą dobę w sieci "piwniczaków". Abstrahując od słuszności tego podejścia, pasty były sposobem odreagowania na to, co działo się w niekiedy ponurej rzeczywistości doby internetu.[...]
Nie każdemu jednak podoba się próba klasyfikowania past. Niektórzy internauci podobne próby uważają za bezzasadne, traktując pasty jako byt literacki bez ram i ustalonego kanonu. Chodzi po prostu o to, żeby napisać "XD" lub "bezbek" (nieśmieszne – przyp. red.) po jej przeczytaniu. Spór o pasty trwa nadal.

Co jednak o tym gatunku sądzi Michał Tylka? Zapytany przez WP Tech reżyser "Fanatyka" opowiada o własnej perspektywie.

– Myślę, że w jakiś sposób pasta jest gatunkiem literackim, choć dopiero rozwijającym się. Warto też zauważyć, że zadomowiła się w świadomości internautów i jest traktowana z przymrużeniem oka, choć nie powinna być. Jest to zjawisko o coraz większym zasięgu i temu nie da się zaprzeczyć – mówi Tylka. – Pasty pokazują też, jak bardzo przyśpieszyło nasze życie. Łatwiej w końcu przeczytać jedną historię, niż 400-stronicową książkę. Tak samo jest z popularnością memów. Mamy mniej czasu, więc być może pasty stają się jakąś literacką opowieścią, która staje się formą rozrywki. Niektóre kojarzą mi się nawet z poezją. Mogą być nowelą, utworem, nawet formą felietonu. Charakteryzuje je też ograniczenie ilościowe, streszczenie jakiejś dłuższej formy. Adekwatnym słowem byłoby dla mnie opowieść – dodaje.
 

Całość tutaj:

https://tech.wp.pl/o-fanatyku-wedkarstwa-wiedza-juz-wszyscy-ale-pasty-maja-znacznie-dluzsza-historie-i-ciekawa-przyszlosc-6205383723189889a

Tego newsa jeszcze nikt nie skomentował

Bądź pierwszy. Dodaj komentarz